Makaron curry z kurczakiem i warzywami

W zeszłym tygodniu moje dzieci ( czyli trójka - poniżej 18-tego roku życia) spędzały kilka dni u rodziny. W domu panowała błoga cisza i odczuwalny spadek znikających w brzusiach produktów spożywczych. Nie robiliśmy kilka dni zakupów i stanęłam przed wyzwaniem ugotowania czegoś dla mężusia i córci - czyli nastąpiło czyszczenie lodówki. Tak oto powstało to pyszne danie, piszę pyszne, bo znikło w ekspresowym tempie!


makaron curry:

1 duża pierś kurczaka
300 g ugotowanego grubego spaghetti
1 papryka czerwona
10 cm pora
1 mała żółta cukinia
1 mała zielona cukinia
2 ząbki czosnku
3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki sosu sojowego
3 łyżeczki przyprawy curry
sól i pieprz
parmezan

Pora siekamy na plasterki a paprykę na pióra.


 Mięso kroimy na paseczki.


Cukinie kroimy na cienki plasterki - najlepiej na tarce.

 Mięso podsmażamy chwilę na oliwie i dodajemy paprykę i pora.


Następnie dodajemy cukinię i smażymy jeszcze przez chwilę chwilę.


Dodajemy czosnek, curry i sos sojowy i mieszamy.

Na koniec ugotowany makaron i mieszając podgrzewamy aż wszystkie składniki będą miały tę samą temperaturę.
Danie podajemy posypane parmezanem i wcinamy.
Smacznego!

Drożdżowe babeczki z zielonym pesto

Robiłam niedawno dla mojej kochanej rodzinki bułeczki z pesto. Znakomite do makaronu z sosem,  leczo, czy innego warzywnego dania - zamiast pieczywa czosnkowego. Upiekłam je w foremkach do muffinek, dzięki czemu zyskały ciekawy kształt. Bardzo proste. Możecie użyć jakiegokolwiek przepisu na ciasto drożdżowe i posmarować je gotowym pesto - polecam to z Lidla.



drożdżowe babeczki z pesto:

1 kg mąki pszennej
3 jajka
100g drożdży
1 łyżeczka cukru
2 łyżki soli
ok. 2 szklanki mleka
1/2 szklanki oliwy z oliwek
zielone pesto
jajko do posmarowania
sól gruboziarnista

Z pół szklanki mąki, pół szklanki ciepłego mleka, drożdży i cukru robimy zaczyn i odstawiamy do wyrośnięcia. Potem dodajemy resztę składników i zagniatamy elastyczne ciasto. Odstawiamy na godzinę. Wałkujemy na podłużny placek i smarujemy go pesto.

Zwijamy w roladę..


Kroimy na dość grube plastry i układamy w wysmarowanej tłuszczem foremce do muffinek.


Odstawiamy do wyrośnięcia. Potem smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy gruboziarnistą solą. Pieczemy około pół godziny w 160 stopniach.
Smacznego!

Zapiekanka z makaronem, kurczakiem i oliwkami pod pierzynką z fety

Dziś eksperyment - zapiekanka z resztek lodówkowych. Wyszedł smakowity. :) Podałam to na obiadek z dodatkiem sosu pomidorowego własnej roboty. Oliwki coraz bardziej mnie wciągają a kiedyś nie mogłam na nie patrzeć i do tego smażony bakłażan i kurczak w pomidorowym pesto.... ach te włoskie smaki... To danie to takie czyściciel lodówki i właściwie można rzucić co się ma i zawsze wyjdzie pyszne. Nam smakowało. :)

zapiekanka:

300 g ugotowanego makaronu rurki
1 bakłażan usmażony w panierce
2 piersi kurczaka
1 łyżka pesto pomidorowego
100g oliwek
opakowanie fety
2 łyżki bułki tartej

Makaron układamy w naczyniu do zapiekania,

 na to układamy plastry bakłażana a pomiędzy plastry wrzucamy oliwki.

 Piersi kurczaka kroimy na cieniutkie plasterki i mieszamy z łyżką pesto. Wykładamy warstwę na bakłażana.

Całość posypujemy pokruszonym serem feta i posypujemy bułką tartą.

Pieczemy około 20 - 25 minut w 190 stopniach.
Podajemy z sosem pomidorowym i pieczywem czosnkowym - u mnie bułeczki bazyliowe, o których napiszę następnym razem.
Smacznego!

Krucha tarta ze śliwkami

Do porannej kawki z moją kochaną psiapsiółką upiekłam śliwkowa tartę - jako że sezon na śliwki ( nota bene moje ulubione owoce) właśnie się rozpoczął. Moja psiapsiółka przyjechała mnie odwiedzić z bardzo daleka - musiała pokonać wczoraj polskimi drogami około 420 km, co jest nie lada wyczynem. Więc dzisiaj rano, kiedy już wypoczęła po trudach wczorajszej podróży zasiadłyśmy sobie przy kawce i ze smakiem zajadałyśmy po kawałku tego pysznego ciasta. To kruche ciasto z wyraźnym maślanym aromatem i pyszne śliwki posypane grubym cukrem - cóż chcieć więcej? Pyszne i na ciepło i na zimno. Można podać z kulką lodów albo spałaszować same. Przepis znalazłam tutaj.


 krucha tarta ze śliwkami

270 g mąki
150 g masła
60 g cukru
1 jajko

ponadto:
1 kg wydrylowanych śliwek
cukier kryształ

Z podanych składników zagnieść kruche ciasto i wsadzić do lodówki na 2 godziny. Wyłożyć ciastem formę wysmarowaną tłuszczem i nakłuwamy widelcem.

Ciasto podpiekamy w piekarniku przez około 5-7 minut w temperaturze 200 stopni Celcjusza.
Ciasto posypujemy bułką tartą, układamy śliwki i pieczemy jeszcze przez pół godziny. Posypujemy grubym cukrem i zjadamy ze smakiem.
Smacznego!

Cukinia zapiekana z ryżem i soczewicą 

oraz opowiastka o urywaniu głowy i rodzicach chrzestnych. :)

Na  poniedziałkową kolację z siostrą mojego mężusia zrobiłam zapiekaną cukinię. Kupiłam w Kauflandzie cztery okrągłe cukinie - pierwszy raz takie widziałam w Polsce, a przynajmniej u nas w Nysie, więc postanowiłam coś z nimi zrobić. Zapiekłam je z farszem ryżowo-soczewicowym z dodatkiem mielonego mięsa i cebulki. Pyszne wyszło. Aromatu dodały pieczone pomidory z bazylią i czosnkiem. Niewykorzystany farsz - bo wyszło go sporo - użyłam do zrobienia ekspresowych gołąbków z kapusty pekińskiej. Nie trzeba ich długo dusić, więc po półgodzinnym pobycie w garze i podsmażeniu na oliwie zostały "zszamane" przez moją dziatwę.

  cukinia zapiekana:

4 okrągłe cukinie
5 pomidorów
3 ząbki czosnku
10 listków bazylii
1 płaska łyżka ziarenek smaku
1 1/2 szklanki ryżu
1 szklanka czerwonej soczewicy
2 cebule
2 łyżki oleju
1/2 mielonego mięsa
kostka rosołowa
sól
pieprz
trochę startego sera żółtego

Ryż gotujemy w osolonej wodzie. Soczewicę gotujemy na sypko w lekko osolonej wodzie przez około 7 minut. Cebulkę siekamy i podsmażamy na oleju. Dodajmy mięso oraz kostkę rosołową i smażymy jeszcze kilka minut. Dodajemy to do ryżu i soczewicy i porządnie mieszamy. Doprawiamy do smaku.

 Farszem nadziewamy przekrojone i wydrążone cukinie. Układamy w formie do zapiekania.



Pomidory obieramy ze skórki ( wcześniej trzeba sparzyć wrzątkiem), kroimy na kawałki i mieszamy z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, listkami bazylii i 1 łyżką ziarenek smaku. Pomidory układamy wokół cukinii.

Zakrywamy naczynie pokrywka lub folia aluminiową i pieczemy około godziny w 180 stopniach. Wyciągamy, posypujemy żółtym serem i zapiekamy jeszcze chwilę.
Smacznego!


A teraz obiecana opowiastka o moim uroczym, najmłodszym synku - bo oczywiście to on ma  zazwyczaj takie pytania i chęć poznania odpowiedzi na nurtujące go problemy.

Dzisiaj rano oglądaliśmy na kanale TCM zekranizowaną bajkę o Kopciuszku. Była to już końcówka filmu, kiedy Kopciuszek ucieka z balu i gubi pantofelek. Niby nie zainteresowani takimi babskimi bajkami chłopcy zasiedli wygodnie na narożniku i uważnie śledzili tok zdarzeń. No i oczywiście komentowali...
- a teraz karoca zamieni się w dynię..
- o jakie fajne myszki..
- a czemu ona ucieka przez okno?...
Puszczałam mimo uszu te ich komentarze, bo film był fajny, zrobiony z rozmachem lat 50-tych, pełen pięknych strojów. Ale kiedy się już skończył zaczęły się pytania:
- Mamusiu... a kto to jest matka chrzestna? - pyta Pawełek.
No tak. Nie wie, bo niby skąd. Więc mu tłumaczę:
 - Wiesz kochanie, w innych kościołach chrzczą małe dzieci, nie tak jak u nas - dorosłych. Wtedy wybiera się dla takiego dziecka takich opiekunów duchowych, których zadaniem jest pomóc wychować dobrze takie małe dziecko I to jest matka i ojciec chrzestny. I jak zabraknie ich rodziców to oni się wtedy nimi zaopiekują.
 - A kto się nami zaopiekuje jak tobie się coś stanie, jak ci ktoś urwie głowę? - zapytał zaintrygowany Kubeczek.
- No oczywiście tatuś - odpowiadam zaskoczona, - ale dlaczego ma mi ktoś urwać głowę? - pytam.
 - No bo masz fajną głowę i ktoś by chciał wziąć twój mózg i ....
 - Kubuniu - śmieję się do niego - skąd ci takie rzeczy przychodzą do głowy!
 - Bo kto się nami zajmie jak i tatusiowi się coś stanie?
- Syneczku, mamy dużą rodzinę i jakby mnie i tatusiowi coś się stało, na pewno ktoś by się wami zaopiekował. Nie martw się tym teraz głuptasie. - przytuliłam go i chyba na razie zapomniał, ale z drugiej strony skąd u niego takie rozterki. On nie przestanie mnie zadziwiać...

Tort - podziękowanie

Wczoraj skończyliśmy remont, który robiliśmy w mieszkaniu na wynajem. Poprzedni lokatorzy uciekli i zostawili nam zdemolowane i zadłużone mieszkanie. Masakra! Spędziłam tam półtora tygodnia razem z moją ukochaną teściową, doprowadzając je do stanu użyteczności. Malowaliśmy, skrobaliśmy, tapetowaliśmy, praliśmy, myliśmy.... po 13 godzin dziennie. Wracaliśmy do domu się przespać i rano od nowa. Wczoraj razem z moim córciami "dokonałyśmy" ostatecznych czynności -  prania wykładziny w dużym pokoju - choć ja już wcześniej poświęciłam 11 godzin, aby urządzeniem na parę odkazić i oczyścić najbrudniejsze jej fragmenty. Udało się i jutro już ma ktoś przyjść oglądać.
Nie wiedziałam jak podziękować mamie za pomoc w remoncie, więc postanowiłam zrobić to, co umiem najlepiej - tort!. Upiekłam lekki cytrynowy torcik i obłożyłam go kremem tortowym, a na wierzchu napisałam w różnych językach słowo DZIĘKUJĘ. A żeby było jeszcze ciekawiej postanowiliśmy z mężusiem podrzucić im ten tort do lodówki jak ich nie będzie w domu. Poczekaliśmy aż pojadą do kościoła i zawieźliśmy im tort - sami się przez to spóźniliśmy na nabożeństwo, ale co tam! Niespodzianka się udała i to najważniejsze.. no i jeszcze to, że torcik smakował, o czym zapewniał mnie mój teść.



Chlebek naan  z czosnkiem i kozieradką

Dla mojej kochanej rodzinki zrobiłam dzisiaj indyjskie  danie Tikka-Masala. Jedliśmy je kiedyś u naszych przyjaciół w Szkocji i bardzo nam smakowało. Niestety jeszcze nie robiłam go sama, kupuję po prostu sos w słoiku i duszę z mięsem. To danie najlepiej smakuje z chlebkiem naan - płaskim indyjskim pieczywem, które rwie się rękami i macza w pysznym sosiku. Znalazłam przepis na blogu chlebowym i postanowiłam upiec je do obiadu. Wyszły naprawdę super, takie jak jedliśmy je po raz pierwszy. Moje może były trochę mniej tłuste, ale ja to uważam za zaletę. Polecam je jako pieczywo do różnych sałatek i sosów. Bardzo łatwo się je robi, a efekt jest wyśmienity. Można upiec je wcześniej i przed samym obiadem czy kolacją odgrzać w piekarniku. Pyszności...

 chlebek naan:

600 g mąki pszennej
6 czubatych łyżek jogurtu naturalnego
2 łyżeczki soli
50g drożdży
250 ml ciepłego mleka
6 łyżek masła roztopionego masła
3 ząbki czosnku
 ziarenka kozieradki (czarnuszki)

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sól i robimy dołek, wkruszamy do niego drożdże. Dolewamy jogurt i mleko i zagniatamy elastyczne ciasto. Odstawiamy przynajmniej na godzinę, aby urosło. Masło roztapiamy i podsmażamy na nim przez chwilę posiekany czosnek.
Ciasto dzielimy na 12 części i z każdego formujemy płaski placek o kształcie siodełka ( to moje pierwsze skojarzenie - w przepisie było napisane - w kształt łezki). Smarujemy masełkiem z czosnkiem każdy placuszek i posypujemy kozieradką. Kładziemy na rozgrzaną blachę (wysmarowaną oliwą) i pieczemy około 7 minut w 200 stopniach.
Smacznego!